Z ŻYCIA BŁAŻOWSKIEJ BIBLIOTEKI

GOŚCIMY

Odwiedza nas 56 gości oraz 0 użytkowników.

ILOŚĆ ODSŁON STRONY

3128498
Dzisiaj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
Od początku
446
4301
16649
3128498


Twój IP:34.230.84.215

   Osobny rozdział należy się bibliotekom żydowskim. Przy rekonstruowaniu ich dziejów niezwykle cenne okazały się relacje Leona Reicha, Żyda błażowskiego mieszkającego od 1939 r. w Wiedniu, który pragnął w miarę obiektywnie „swoim minimalnym wkładem do odtwarzania dziejów środowiska żydowskiego się przyczynić…” L. Reich pragnął „zostawić obraz biblioteki i czytelnictwa ludności żydowskiej XIX i XX w”.

W latach 20. XX w. istniała biblioteka w domu Lichtmanów pod nazwą Stowarzyszenie Tarbut. Posiadała bogaty księgozbiór złożony z książek w języku żydowskim, polskim, niemieckim. Klasyków żydowskich reprezentowali Szalom Alejchem, Abramowicz, Perec i wielu innych. Były też książki baskilów (haskali - pisane w duchu żydowskiego oświecenia), hebrajski i polski. Szczególnym powodzeniem cieszyła się literatura polskiego romantyzmu i Młodej Polski. Interesowano się wielką literaturą światową - dziełami E. Zoli, A. Maurois, J. Wassermanna, L. Feuchtwangera, J. Haszka, E.M. Remarque’a czy tłumaczeniami W. Szekspira, W. Goethego i G.E. Lessinga. Czytana była historia Żydów i historia Polski. Swoich zwolenników miała filozofia B. Spinozy, K. Marksa i F. Engelsa. L. Reich wspomina bibliotekę jako pomieszczenie, w którym „były dwie olbrzymie szafy, przypuszczalnie 800 do 1000 tytułów, w tym w języku żydowskim około 200, tytułów hebrajskich około 100. Reszta to tytuły polskiej literatury i tłumaczenia. Biblioteka była dwa razy w tygodniu do dyspozycji wypożyczających. Bibliotekarki należały do zarządu i zawsze służyły radą w wyborze lektury.

  W Błażowej byli zwolennicy haskali - ruchu oświeceniowego wśród Żydów propagujących emancypację przez wykształcenie. Prowadziła ona do niezamierzonej asymilacji. Dorosła, postępowa młodzież zbierała się w Stowarzyszeniu „Tarbut”. Wygłaszano tam referaty na tematy zaproponowane przez członków Stowarzyszenia. Zebrania odbywały się w czytelni biblioteki (w domu Lichtmanów).

 Z przytoczonych relacji L. Reicha wynika, że biblioteka Stowarzyszenia „Tarbut” była bardzo dobrze zaopatrzona. Zaspokajała różnorodne gusty czytelników. Uwzględniała zapotrzebowanie korzystających z niej na literaturę piękną, historię, filozofię, publicystykę. Nieobca była społeczności żydowskiej literatura marksistowska. W tej bibliotece można było pożyczyć dzieła klasyków żydowskich: Sz. Alejchem, Sz. Pereca, Sz. Asza. Zwolennicy haskali w Błażowej zrzeszeni w Stowarzyszeniu „Tarbut” mogli znaleźć w swej bibliotece dzieła pisane w tym duchu, gdyż haskala ujawniła narodowi to, czego brakowało. Pokolenia wychowane w nędzy mimo to potrafiły zachować wewnętrzne piękno człowieka.

   Nieliczni miejscowi Polacy korzystali ze zbiorów biblioteki żydowskiej, w sporadycznych przypadkach Żydzi korzystali bibliotek polskich. Biblioteka Stowarzyszenia „Tarbut” dostępna była w zasadzie tylko dla jego członków.

  Korzystanie z książek było powszechne wśród ludności żydowskiej. Było to następstwem dobrze zorganizowanego systemu oświaty. L. Reich wspomina: „Dzieci od 3-go lub 4-go roku życia uczęszczały do chajderów(chederów). Tam dzieci uczyły się alfabetu hebrajskiego z modlitewników. W latach późniejszych uczyły się tłumaczenia Pięcioksiągu żydowskiego na język żydowski. Jidish był językiem macierzystym. 9-cio lub 10-ciolatki zaczynały się uczyć Talmudu. Do chajderów dzieci uczęszczały do 12. lub 13. lat (do osiągnięcia wieku 12. lub 13. lat). Po ukończeniu chederu zdolniejsze dzieci kontynuowały naukę, pozostałe pomagały rodzicom i uczyły się zawodu. Nadal pogłębiały swą wiedzę Talmudu i Biblii w bóżnicach. Bóżnice posiadały książki z zakresu literatury hebrajskiej i religijnej. Był to dom modlitw, który pełnił rolę domu ludowego. Profil księgozbioru bożnicy pozwalał uczącym się rozszerzyć wiarę pogłębić wiadomości z zakresu filozofii i religii.

  Równoległe z biblioteką Stowarzyszenie „Tarbut” funkcjonowała druga, założona prawdopodobnie wcześniej. L. Reich przypuszcza, że przed rokiem 1914. Żadne źródła nie pozwalają ustalić daty jej założenia. Początkowo jej księgozbiór był ogólnie dostępny dla ludności żydowskiej, aczkolwiek grono czytelników było skromne. Młodzież korzystająca z tego księgozbioru nie zrywała ze starymi wierzeniami wyrosłymi z tradycji żydowskiej, lecz rozszerzała je o nowe idee i pojęcia. Wspomniana biblioteka mieściła się w mieszkaniu Lipy Reul-Fulonki, jak ją przezywano. Dane te co do istnienia biblioteki jak i jej organizacji potwierdza S. Wania. Stwierdza równocześnie, iż zajmował się oprawą książek żydowskich, gdyż sztuki introligatorskiej nauczył się w szkole.

 Lwowskie Stowarzyszenie Braci Przymierza widziało potrzebę zorganizowania czytelni dla ludności żydowskiej. Czytelnie miały być stworzone, o ile znajdzie się od pięciu do dziesięciu członków, zdolnych do zapłaty 36 centów z tytułu korzystania z tej czytelni. Czy w Błażowej istniała taka czytelnia? L. Reich o tym nie wspomina, trudno uwierzyć, aby przeoczył ten fakt.

  Nie udało się odnaleźć żadnej książki z bibliotek żydowskich. Według relacji miejscowej ludności, książki pisane w języku niezrozumiałym dla Polaków były bezmyślnie niszczone. W 1946 r.- wspomina K. Kołodziej - przyjeżdżał furą Żyd z Rzeszowa i skupował ocalałe książki. S. Wania twierdzi, iż fakt taki nie miał miejsca - ludzie książki żydowskie spalili w piecach. Tadeusz Woźniak, były dyrektor LO powiedział, iż książki w języku żydowskim posiadał, nie potrafi jednak powiedzieć, czyją była własnością. Z bogatego księgozbioru bibliotek żydowskich nie ocalało nic.

   Z licznych zachowanych źródeł wynika, że w Błażowej istniały również księgozbiory prywatne. Bibliotekę posiadał Adam Draski z Błażowej już na początku XVII w.- profesor teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, której część przekazał Uniwersytetowi. Posiadaczami księgozbiorów głównie o treści teologicznej byli księża. Własny księgozbiór posiadał ks. Fr. Bekier, urodzony na początku XIX w. Znaczną bibliotekę miał w posiadaniu  ks. Józef Krukowski (1828-6 XII 1890), od 1887 r. profesor teologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przed śmiercią poczynił zapisy, m.in. swą bibliotekę przeznaczył Uniwersytetowi. W aktach Archiwum Biblioteki Jagiellońskiej znajduje się sumaryczny zapis w księdze akcesyjnej z1901 r. daru ks. J. Krukowskiego. W 1990 r. odnaleziono w Archiwum Biblioteki Jagiellońskiej osobny, szczegółowy spis przekazanych książek. Ks. J. Krukowski był też twórcą fundacji, między innymi dla studentów wydziału teologicznego.

  Wynika stąd fakt, iż testatorzy doceniający wagę książki, starali się zabezpieczyć ich przyszłość zapisując je Uniwersytetowi, bądź instytucji, bądź rodzinie i uchronić ją w ten sposób przed rozproszeniem i zniszczeniem.

   Własną bibliotekę posiadał ówczesny właściciel i kierownik szkoły tkackiej Marcin Brzęk. Prywatne księgozbiory posiadali ks. Bronisław Markiewicz, mianowany w 1877 r. proboszczem w Błażowej i ks. I. Bocheński - działacz społeczny i wychowawca młodzieży. Nabywał książki w Rzeszowie w księgarni Władysława Uzarskiego. Także wielu nauczycieli posiadało własne biblioteki, pomimo możliwości korzystania z księgozbioru nauczycielskiego w bibliotece szkoły podstawowej. Profesor G. Brzęk wspomina: „ Kierownik szkoły miał też własną bibliotekę, kupował nowości itp...Wypożyczałem od niego „Trylogię” H. Sienkiewicza, którą czytałem podczas wakacji jako uczeń IV-V klasy gimnazjum. Zaznaczam, że pp. Jenkowie byli to ludzie bardzo inteligentni i żaden z następców nie dorównał im osobistą kulturą i inteligencją…” Ks. I. Bocheński i Walenty Jenke chętnie wypożyczali miejscowej inteligencji książki z własnych zbiorów. G. Brzęk wspomina,  że osobiści wypożyczał książki w czasie okupacji od ks. I. Bocheńskiego. W 1925 r. miał miejsce pożar na plebanii, w czasie którego spłonął księgozbiór ówczesnego proboszcza. Z relacji ustnych mieszkańców Błażowej wynika, iż biblioteki domowe posiadały rodziny Koczelów, Początków, Grochmalickich. Mało było domów, gdzie nie znalazłoby się przynajmniej książki do nabożeństwa. Księgozbiory prywatne posiadali członkowie elity żydowskiej. L. Reich pisze: „… Oprócz ksiąg w bożnicy w wielu prywatnych domach znajdowały się tzw. szafy książek religijnych, a przeważnie półki z książkami religijnymi…” W nielicznych domach żydowskich znalazły się dzieła z literatury świeckiej w języku niemieckim. Najczęściej używanym językiem Żydów był język niemiecki i jidish.

   Księgozbiory bibliotek i prywatne musiały być znacznych rozmiarów, skoro było zapotrzebowanie na usługi introligatorskie. W tym zawodzie pracował J.N. Kołodziej. Używał owalnej pieczęci o treści : „ J.N. Kołodziej. Introligator w Kąkolówce”. Nic więcej nie wiadomo na temat tego rzemieślnika i jego zakładu. Wszystkie odnalezione książki mają czarną pieczęć introligatorską, jedynie na jednej z nich widnieje znak introligatora. Introligatorstwem trudnił się wspomniany S. Wania. Sztuka introligatorska upadła w Błażowej wraz ze śmiercią Jana Wencla, który jednak nie wychował żadnych następców.

  Przedstawione fakty dotyczące bibliotek i księgozbiorów istniejących na terenie miasta i próbę ich analizy w latach 1829-1945 nie przynoszą z pewnością materiału kompletnego, choć poszukiwania autorki pracy znacznie poszerzyły wiedzę o nich i pozwalały w szerszym stopniu opisać życie umysłowe małego miasta galicyjskiego.

   Materiał, który publikowaliśmy w kilku numerach „Kuriera Błażowskiego” (numery 23 [lipiec/sierpień 1995] – 30 [czerwiec lipiec 1996]) stanowi fragmenty pracy magisterskiej autorki. Nie podawaliśmy przypisów, żeby nie zanudzić naszych czytelników.

 Danuta Heller