27 marca już po raz 6. Spotkałam się ze świetliczakami. Tym razem w historii opowiedzianej przez dziadka Witka cofnęliśmy się aż do czasów II wojny światowej. Przeczytaliśmy „Historię akwarelowego obrazka” i poznaliśmy trzech Michałów. Ta historia tak spodobała się uczniom, że na sali w pewnym momencie było cicho „jak makiem zasiał”. Trzech chłopców o tym samym imieniu, jeden był Polakiem, drugi w połowie Niemcem a trzeci miał mamę pochodzenia żydowskiego i wojna, czas w którym przyjaźń ich i ich ojców została wystawiona na wielką próbę, a w tym wszystkim akwarelowy obrazek. To historia, o której można by było rozmawiać bardzo długo, nasz czas był jednak ograniczony. Skupiliśmy się na uczuciach i na cechach charakteru bohaterów historii i naszych. Każdy uczeń napisał na kartce swoje imię a następnie szukał cech, które posiada. Trudnością było to, że cechy miały zaczynać się od liter z naszego imienia. Pozwoliło to dzieciom poznać nowe słowa ale przede wszystkim spojrzeć w głąb siebie i zastanowić się jaka/jaki ja jestem. Pomagałyśmy z panią Anią wyszukiwać cechy na konkretne litery a dzieci mówiły „Nie ta do mnie nie pasuje, szukajmy innej” albo „O taka/taki właśnie jestem”, bardzo często potrafiły opowiedzieć o danej cesze a my pomagałyśmy ją tylko nazwać.
Uczniowie rozwiązali również krzyżówkę i poznali kolejne słowo klucz – TALIZMAN. Rozmawialiśmy o tym co oznacza to słowo, czym były dawniej talizmany. W naszej historii talizmanem był akwarelowy obrazek. Czy miał jakąś moc? Odpowiemy słowami książki „Kto wie! Michał powtarzał zawsze, że ochroniła go miłość mamy.” (bo to mama namalowała ten obrazek dla małego Michałka).
Na zakończenie naszego spotkania dostałam panią Wiosnę wykonaną przez dziewczynki ze świetlicy, która już niedługo ozdobi Oddział dla Dzieci.
Joanna Bałutowska – Bialic